Korki w Nowym Sączu: bunt w MPK?

– Kierowcy sądeckiego MPK przestali jeździć na wyznaczonych trasach. Dlaczego? Przecież płacimy za bilety – skarżą się nasi Czytelnicy.

Z ich relacji wynika, że incydentalne przypadki o których pisaliśmy kilka dni temu przerodziły się niemal w normę. W godzinach szczytu niektóre kursy kończą się w Rynku, bo kierowcy nie chcą stać w kilometrowych korkach.

Autobusy MPK jadące w kierunku Heleny lub ul. Tarnowskiej kończą jazdę w centrum miasta, a kierowcy proszą pasażerów, aby opuścili pojazd i szukali innego sposobu dotarcia do celu podróży.

– Córka wracała po południu ze szkoły do domu. Autobus, którym jechała zatrzymał się przed empikiem. Wszystkim kazano wysiadać i oznajmiono, że autobus dalej nie jedzie bo jest korek. Córka musiała iść piechotą w mróz – skarży się Maciej Bujarski.

Mieszka w dzielnicy Helena, a jego 14-letnia córka Maria uczy się w gimnazjum przy ul. Długosza. Korzysta z miejskiej komunikacji ponieważ dom i szkołę dzieli kilka kilometrów.

– Z takim traktowaniem pasażerów spotkałem się po raz pierwszy. Dla mnie to niepojęte. Przecież płacimy za bilety miesięczne. Dlaczego córka ma chodzić pieszo? – pyta zdenerwowany pan Maciej.

– Kiedy kierowca kazał opuścić autobus, podeszłam do niego i zapytałam w jaki sposób teraz mam się dostać do przychodni. Odparł, że jego to nie obchodzi – żali się Bogumiła Udziel. – Przecież ja nie mam dwudziestu lat, żeby iść piechotą taki kawał drogi po śliskich chodnikach.

Problem dotyczy linii numer 4, 5, 8, 31, 41 i 42. Wszystkie kursują do dzielnic Zabełcze i Helena, a dostać się do nich w godzinach szczytu wcale nie jest łatwo.

Najgorzej jest około godziny 12 i między 15 a 17. Na wszystkich ulicach dojazdowych do skrzyżownania przy moście Sybiraków tworzą się wówczas kilometrowe korki. Przejazd samochodem może zająć nawet 1,5 godziny.

Po naszej interwencji zarząd MPK obiecał natychmiast zająć się sprawą.

– Wezwałem wszystkich kierowców do wyjaśnienia. Takie sytuacje są niedopuszczalne. Korki to nie powód, żeby zaprzestać kursowania – zapewniał Andrzej Górski, prezes MPK.

Parę godzin później jego stanowisko złagodniało.

– Ustaliśmy z dyspozytorem, że jeśli z powodu korków nastąpi kumulacja autobusów tej samej linii i znajdują się one blisko siebie, to kierowcy jadący z tyłu mogą prosić pasażerów o przesiadkę do innego autobusu. Gdybyśmy nakazali im dalszą jazdę, inne dzielnice miasta nie byłyby obsługiwane, bo zabrakł by autobusów – powiedział prezes.

Gazeta Krakowska
autor: Arkadiusz Arendowski

Ten wpis został opublikowany w kategorii Informacje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.