Kraków – Stop podwyżce cen biletów MPK!

Zapowiadana podwyżka biletów MPK, wycofanie tych jednorazowych i zastąpienie ich tylko czasowymi wywołało burzę wśród mieszkańców Krakowa i turystów. Jeśli zmiany dojdą do skutku, krakowska komunikacja będzie droższa niż w innych dużych miastach. Co więcej, bilety czasowe według ekspertów nie są dobrym rozwiązaniem.

Szczególnie w zakorkowanym mieście, gdzie komunikacja często staje w bezruchu. A czas płynie. O wiele lepsze są bilety na określoną liczbę przystanków. Urząd twierdzi jednak, że na ich wprowadzenie nie ma pieniędzy.

Pomysł zmian budzi wiele kontrowersji. – To mydlenie oczu, że bilety podrożeją tylko o 20, czy 30 groszy – twierdzi Michał Urban z Kurdwanowa. Do tej pory, aby przejechać linią nr 50 z pętli w Kurdwanowie do Krowodrzy Górki, kasował zwykły bilet za 2,50 zł. Teraz będzie musiał kupić bilet godzinny za 3,40 zł. – Przejazd tej trasy zajmuje około 40 minut, więc półgodzinny bilet mi nie wystarczy – tłumaczy.

W jeszcze gorszej sytuacji są jeżdżący np. autobusem 144. Jeśliby wierzyć rozkładowi jazdy, z przystanku „Kamieńskiego” w kwadrans powinniśmy przejechać 9 kolejnych przystanków. Sprawdziliśmy to. W ciągu 15 minut ledwo udaje nam się przejechać cztery przystanki. Winne opóźnienia są korki.

Bilety czasowe nie podobają się również turystom przyjeżdżającym do Krakowa. – Nie znam miasta i nie mam pojęcia, ile zajmie mi droga z Dworca Głównego na Kazimierz, 15 czy 45 minut? Każdy dla świętego spokoju będzie kupował najdroższy bilet godzinny i przepłacał – mówi Patryk Siemion z Krosna.

Dużo lepszym rozwiązaniem są bilety trasowe, na określoną liczbę przystanków. W Poznaniu funkcjonują od lat i się sprawdzają. Bilet na 10 przystanków kosztuje tyle samo co 15-minutowy – 2 zł normalny, 1 zł ulgowy. – Obowiązują w autobusach, które bywa, że utkną w korkach. To alternatywa dla biletów czasowych – mówi rzeczniczka prasowa poznańskiego MPK Iwona Gajdzińska. Poznań ma też szeroką gamę biletów czasowych. Wprowadził je również Wrocław, ale zostawiając bilety jednorazowe.

Tymczasem w Krakowie chcą je zupełnie zlikwidować, a w ich miejsce wprowadzić droższe czasowe. Na bilety trasowe podobno nas nie stać. – Taki pomysł był już rozważany w końcu 2009 roku. Niestety, wiązałoby się to z modernizacją całej infrastruktury. To koszt ok. 11,5 mln zł – przyznaje Jacek Bartlewicz, rzecznik prasowy Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu. A w kasie ZIKiT na komunikację brakuje już 30 mln zł. Stąd plan podwyżek. Po nich nasze bilety będą droższe niż te we Wrocławiu, z którym Kraków ostro konkuruje. Z kolei bilety 15 i 30- minutowe u nas będą kosztowały tyle samo co 20 i 40-minutowe w Warszawie. Droższy będzie też bilet 30-dniowy. Kosztować ma aż 96 zł, tymczasem w stolicy płaci się za niego 78 zł.

Gazeta Krakowska
autor: Piotr Rąpalski

Ten wpis został opublikowany w kategorii Informacje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.