Nowy Targ – Kanar kazał 13-latce wracać w mrozie na piechotę

Czy podczas kontroli biletów można czasowo ograniczyć wolność kontrolowanej osoby, w dodatku małoletniej – pyta Marek Staszel z Nowego Targu?

Według niego stało się tak w przypadku jego 13-letniej córki, której kontrolerzy nie pozwolili wysiąść na przystanku w Rynku, po tym jak stwierdzili, że nie ma ona przy sobie szkolnej legitymacji. Dyrektor Miejskiego Zakładu Komunikacji w Nowym Targu mówi, że ma na biurku dwie podobne skargi od pasażerów i sprawami tymi trzeba będzie się zająć. Należy wyjaśnić, czy kontrolerzy przekroczyli swoje uprawnienia czy nie.

Marek Staszel, mimo że zdarzenie z udziałem jego córki miało miejsce 28 stycznia, nadal jest poirytowany.

– To było po godzinie 16. Córka jechała autobusem nr 5 z Łopusznej do Rynku w Nowym Targu – opowiada Staszel. – Gdy chciała wyjść z autobusu w Rynku, weszło trzech kontrolerów i zaczęli sprawdzać bilety.

Córka Marka Staszela miała bilet, ale nie miała legitymacji szkolnej. Kontrolerzy, według tego, co mówi ojciec dziewczynki, nie pozwolili jej wysiąść w centrum. Musiała jechać z nimi aż na osiedle Bór, czyli trzy przystanki dalej. Jest to około 2 kilometrów od Rynku.

– Wtedy było 10 stopni mrozu. Córka przyszła do mnie do pracy. Okazało się, że musiała wracać na piechotę – wspomina oburzony Staszel. – Nie dość, że było zimno, to jeszcze zanim wróciła do Rynku, zrobiło się zupełnie ciemno.

Marek Staszel zapowiada, że o zdarzeniu tym poinformuje teraz policję, bo skargę do MZK już złożył. Według niego działalność kontrolerów może nosić znamiona przestępstwa.

– Czasowo ograniczyli wolność mojej 13-letniej córki. A gdyby tak w drodze powrotnej do Rynku coś jej się stało, to kto by za to odpowiadał? – pyta.

Kierownictwo firmy Ewela, która na zlecenie nowotarskiego Miejskiego Zakładu Komunikacji kontroluje bilety w nowotarskim autobusach, o zdarzeniu z 27 stycznia nic nie wie. Dyrektor firmy zapewnia, że jego pracownicy na pewno działali w ramach prawa.

– Nie znam tej sytuacji. Muszę rozeznać, o co chodzi, i porozmawiać z kierownikiem oddziału nowotarskiego – mówi Mateusz Kobyłecki, dyrektor Eweli.

Dyrektor Miejskiego Zakładu Komunikacji Krzysztof Antos informuje, że na ponad 700 kontroli nowej firmy zostały złożone dwie skargi. Obydwie dotyczą wywożenia pasażerów kilka przystanków dalej.

– Jest to niezgodne z przepisami – mówi Antos.

Zdaniem Kobyłeckiego, jeżeli nastolatek nie ma dokumentów, kontrolerzy mogą potwierdzić jego dane, wzywając policję lub telefonując do rodziców. Według Staszela, w przypadku jego córki tak nie zrobili.

Szef firmy Ewela, uzasadniając działania swoich kontrolerów, powołuje się na przepisy Kodeksu postępowania karnego, które wskazują, że każdy ma prawo ująć osobę na gorącym uczynku przestępstwa lub w pościgu podjętym bezpośrednio po popełnieniu przestępstwa. Jednak tylko wtedy gdy zachodzi obawa ukrycia się tej osoby lub nie można ustalić jej tożsamości. Wówczas osobę ujętą należy niezwłocznie oddać w ręce policji. Według Józefa Palenika, prokuratora rejonowego w Nowym Targu, rodzice dziewczynki mogą powiadomić organy ścigania o tej sytuacji.

– Jeżeli kwestionowane jest przez nich zachowanie kontrolerów, sprawę powinna zbadać policja – mówi.

Gazeta Krakowska
autor: Józef Słowik

Ten wpis został opublikowany w kategorii Informacje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.