Olkusz – O krok od tragedii: pożar autobusu

Stan taboru wożącego ludzi po czterech gminach należących do Związku Komunalnego Gmin Komunikacja Międzygminna, delikatnie mówiąc, pozostawia wiele do życzenia. Stare autobusy z kiepskim wyposażeniem zagrażają bezpieczeństwu podróżnych. Najlepszym przykładem jest pożar autobusu w Niesułowicach, do którego doszło w minioną środę. Straty byłyby mniejsze, gdyby… zadziałały gaśnice.

– Ludzie, którzy jechali tym autobusem, opowiadali mi, że po prostu nie mieli czym gasić ognia – mówi Joanna Kulawik, sołtys Niesułowic. Dopiero straż pożarna opanowała sytuację. Do pożaru doszło po szóstej rano. Autobus zawrócił na pętli i jechał już w kierunku Olkusza. W środku byli pasażerowie jadący do pracy. Wcześniej tym samym autobusem po pracy wróciła pani sołtys. – Silnik dziwnie głośno pracował. Dobrze, że nikomu nic się nie stało i nie doszło do jakiegoś nieszczęścia – podkreśla. Nie ukrywa złości na działanie komunikacji publicznej.

– Po wsiach jeżdżą straszne graty, o wiele gorsze niż w samym Olkuszu. Tylko że jak u nas zepsuje się autobus, to na zastępczy albo kolejny trzeba czekać nawet godzinę. W Olkuszu podstawią w kilka minut – mówi. Jak twierdzi, to nie pierwszy przypadek pożaru autobusu w jej wsi. Kilka tygodni temu także jeden z kursowych pojazdów zaczął na trasie dymić. Wtedy jednak nie było ognia. Tym razem ogień był tak silny, że wypaliło nawet dziurę w tylnej klapie. Olkuska straż pożarna twierdzi, że pożar spowodowało zwarcie instalacji elektrycznej w silniku.

Teraz, w zimie, złą jakość taboru olkuskich przewoźników widać jeszcze wyraźniej. – Najgorzej wracać do domu autobusem, któremu nie domykają się drzwi, gdy na zewnątrz mróz, a tak kilka razy jechałem za Klucze – mówi Mirosław Curyło. Mieszkańcy Olkusza i podolkuskich miejscowości narzekają także na częste awarie autobusów. – Jak jakiś się zepsuje i puszczają na trasę zastępczy, to potrafi on całymi miesiącami jeździć. Najczęściej to graty i mniejsze niż te, jakie powinny jeździć – denerwuje się mieszkanka Witeradowic. Gdy kilka tygodni temu zepsuł się autobus zwykle jeżdżący do Żurady, na trasę wyjechał autobus… turystyczny. Nieprzyzwyczajeni mieszkańcy nie wsiadali. Wtedy kierowca wychylał się z drzwi i krzyczał. – Do Żurady! Wsiadać!

Wojciech Gleń, przewodniczący ZKG GM, tłumaczy, że związek stara się z każdym rokiem poprawiać stan taboru jeżdżącego po Olkuszu, podnosząc wymagania przetargowe. – Niestety, w zimie awaryjność autobusów jest większa. Psują się nawet te dopiero po przeglądach. Jednak każdy przewoźnik w razie awarii bezzwłocznie musi zapewnić pojazd zastępczy. Tego bezwarunkowo wymagamy – zapewnia.

Gazeta Krakowska
autor: Małgorzata Gleń

Ten wpis został opublikowany w kategorii Informacje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.