Tramwajowa rewolucja w Krakowie

Plan jest taki, aby skrócił się czas podróży tramwajami i autobusami w Krakowie oraz czekanie na pojazdy na przystankach. Obecnie tramwaje zatrzymują się na nich z najmniejszą częstotliwością co 10 minut. Za rok może ona zmaleć do sześciu minut, ale wtedy byłoby więcej przesiadek.

To pierwszy, najbardziej rewolucyjny z czterech proponowanych wariantów w ramach koncepcji zmiany siatki połączeń tramwajowych i autobusowych. Działania miasta w tym zakresie zbiegły się z akcją „Popraw komunikację”, którą „Dziennik Polski” rozpoczął na początku roku.

– Poprzez zmiany chcemy zachęcić mieszkańców do częstszego korzystania z komunikacji zbiorowej. Każdy z wariantów zakłada polepszenie oferty przewozów – zapewnia Joanna Niedziałkowska, dyrektor Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu.

W czwartek przedstawiono warianty, jakie znalazły się w koncepcji remarszrutyzacji (zmiany siatki połączeń). Eksperci zaproponowali 4 rozwiązania:

Wariant 1: 17 linii tramwajowych – 8 magistralnych (co 6 minut) i 9 uzupełniających (co 12 minut); 63 linie autobusowe – 8 magistralnych (co 6 min), 17 uzupełniających (co 12 min) i 38 wspierających (częstotliwość dostosowywana indywidualnie).

Wariant 2: 19 linii tramwajowych – 10 magistralnych (co 7-8 min) i 9 uzupełniających (co 15 min); 72 linie autobusowe – 9 magistralnych (co 7-8 min), 25 uzupełniających (co 15 min) i 38 wspierających.

Wariant 3: 25 linii tramwajowych – 15 magistralnych (co 10 min) i 10 uzupełniających (co 20 min); 69 linii autobusowych – 17 magistralnych (co 10 min), 23 uzupełniające (co 20 min) i 29 wspierających.

Wariant 4: 21 linii tramwajowych – wszystkie co 10 min; 68 linii autobusowych – 18 magistralnych (co 10 min), 22 uzupełniające (co 20 min) i 28 wspierających.

Z zaproponowanych w projekcie remarszrutyzacji wariantów, najbardziej rewolucyjny jest pierwszy, skracający częstotliwość zatrzymywania się pojazdów do 6 minut, a najbardziej zbliżona do obecnego systemu jest propozycja trzecia – utrzymująca częstotliwość co 10 i 20 minut. Każdy z wariantów zakłada dominującą rolę tramwajów, wspieranych przez autobusy.

– Co 10 lat zasady funkcjonowania komunikacji powinny być dostosowywane do zmieniających się tras podróży i zagospodarowania miasta. Obecnie ogólne założenie jest takie, by w Krakowie dominującym środkiem transportu był tramwaj. W nowej siatce połączeń chcemy ograniczyć sytuacje, kiedy trasa autobusu dubluje się z trasą tramwaju. Zwracaliśmy także uwagę na zwyczaje pasażerów – mówi Marek Bauer z Politechniki Krakowskiej, jeden z autorów opracowania remarszrutyzacji, która ostatnio w Krakowie była przeprowadzona 12 lat temu.

O tym, że zmiany są konieczne, dziennikarze „Dziennika Polskiego” informowali na początku roku, rozpoczynając akcję „Popraw komunikację”. Mieszkańcy przekazali wówczas mnóstwo uwag i pomysłów na poprawę transportu w mieście. Akcja zbiegła się z informacją ze strony miasta o planach remarszrutyzacji. Urząd przygotował ankietę, w której krakowianie mogli ocenić funkcjonowanie komunikacji i wyrazić swe oczekiwania dotyczące zmian.

Okazuje się, że najważniejszy dla pasażerów jest jak najkrótszy czas przejazdu, a także komfort jazdy. Głosy mieszkańców były brane pod uwagę przy opracowywaniu propozycji nowej siatki połączeń. Po przetargu wyłoniono wykonawcę – Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Komunikacji Rzeczpospolitej Polskiej Oddział w Krakowie, które ma wykonać prace za niespełna 295 tys. zł. W ramach opracowania specjaliści zebrali dane o wielkości natężeń ruchu pasażerskiego i priorytetach pasażerów w wyborze środka lokomocji i trasy.

Wczoraj przedstawiono cztery warianty do wyboru. W każdym z nich szkielet komunikacyjny Krakowa ma być oparty o tzw. linie magistralne tramwajowe i autobusowe. Podobnie jak dziś będą one przebiegać wzdłuż i wszerz Krakowa, łącząc osiedla leżące na przeciwległych krańcach miasta. Nowością jest likwidacja połączeń autobusowych wzdłuż pierwszej obwodnicy.

Przed wyborem optymalnego wariantu urzędnicy jeszcze raz chcą zasięgnąć opinii mieszkańców. Warianty będą więc konsultowane w radach dzielnic. Dyrektor Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu Joanna Niedziałkowska przyznaje, że wprowadzenie wybranego wariantu uzależnione jest od zwiększenia nakładów na komunikację zbiorową. W przyszłorocznym budżecie byłoby to o ok. 30 mln zł więcej. Mogłyby więc wzrosnąć ceny biletów, np. o inflację. Do wprowadzenia zmian może dojść w przyszłym roku, po majowym długim weekendzie albo po wakacjach.

Dziennik Polski
autor: Piotr Tymczak

Ten wpis został opublikowany w kategorii Informacje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.