Wadowice – Składy Budowlane będą wozić pasażerów PKS

Grupa Polskie Składy Budowlane SA kupiła w poniedziałek wadowickie Przedsiębiorstwo Komunikacji Samochodowej. W budynkach powstanie sklep „Mrówka”, ale – jak zapewnia pszczyński PKS, który od roku dzierżawi tabor w papieskim mieście – wadowiczanie mogą spać spokojnie. Przewozy pasażerskie nie znikną.

– Wpłynęła jedna oferta i została przyjęta – informuje Łukasz Zagórski, syndyk masy upadłościowej wadowickiego PKS. – To ten sam oferent co poprzednio. Teraz ma 45 dni na uiszczenie opłaty – dodaje Zagórski. Cena transakcji została ustalona przez biegłych i zaakceptowana przez sędziego komisarza. Ten zgodził się obniżyć cenę wywoławczą z ponad 3,5 mln zł do 2,8 mln zł. Zgodnie z warunkami przetargu należało kupić całość wadowickiego PKS-u, czyli 22 działki o powierzchni 17,6 tys. metrów kwadratowych, 46 autobusów, maszyny i urządzenia składające się na wyposażenie zajezdni autobusowej, warsztatów i stacji kontroli pojazdów przy ul. Wenecja oraz obiektów na terenie dworca autobusowego przy ul. Marszałka Piłsudskiego.

– Na jednej z działek zamierzamy wybudować market budowlany o powierzchni dwóch tysięcy metrów kwadratowych – informuje Bogdan Panhirsz, dyrektor zarządu odpowiedzialny za działalność handlową Grupy PSB SA. – Operatorem będzie nasz akcjonariusz, który w Wadowicach już ma sklep „Mrówka”. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem i dostaniemy pozwolenie na budowę, obiekt stanie do końca grudnia – dodaje. Do czasu zmiany planu zagospodarowania przestrzennego będzie tam magazyn budowlany. Nowy właściciel nie przepłacił. – Wartość była jawna, złożyliśmy ofertę podstawową, proponując 2,8 mln zł – informuje dyrektor. – Pragnę uspokoić wszystkich mieszkańców, autobusy nie znikną. Podpisaliśmy wstępną umowę z PKS w Pszczynie, będzie korzystał z budynku dworca i nadal jeździł, jak jeździ – dodaje.

Piotr Piotrowski, prezes pszczyńskiego przewoźnika, planuje odkupić tabor i nieruchomości niezbędne do prowadzenia działalności transportowej na terenie Wadowic. – W komunikacji żadnej rewolucji nie będzie – zapewnia prezes Piotrowski. – Ciągłość zostanie zachowana, jednak czeka nas kosmetyka w rozkładzie jazdy. Mieszkańcy nie muszą się więc martwić. Autobusy nie znikną. – Nie wyobrażam sobie, by miało być inaczej – mówi Józef Mirocha, mieszkaniec Wadowic, który codziennie dojeżdża autobusami do Krakowa. – PKS to jedyny środek transportu, jaki nam został.

Gazeta Krakowska
autor: Monika Pawłowska

Ten wpis został opublikowany w kategorii Informacje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.