Z Olkusza do Krakowa superpociągiem w 17 minut?

Koleje zachodnioeuropejskie i azjatyckie w technologii komunikacyjnej o lata świetlne wyprzedzają nasze krajowe. Rada Ministrów, już w 2008 roku, czyli na starcie rządów Platformy Obywatelskiej, przyjęła uchwałę w sprawie budowy i uruchomienia przewozów kolejami szybkich prędkości.

Na razie plany są na papierze. Ekipa rządowa przekonuje jednak, że przedsięwzięcie jest godne uwagi i trzeba je realizować. – Budowa szybkich linii kolejowych to ważny program rządowy – przyznaje Sławomir Sadowski z biura prasowego ministerstwa infrastruktury. – Zgodnie z założeniami do 2020 roku w Polsce mają być gotowe dwie szybkie linie. Z Warszawy do Poznania i Wrocławia oraz na południe do Katowic i Krakowa – dodaje.

Ta druga linia może przebiegać przez Olkusz. Sadowski zapytany przez „Gazetę Krakowską” o sposoby finansowania tej megakosztownej inwestycji, już tak klarownie nie tłumaczy. – Za wcześnie jest na tego typu wyliczenia – twierdzi. Jak ustaliliśmy, średni koszt budowy jednego kilometra linii dużej prędkości to około 12 mln euro. Czy tę barierę uda się nam przeskoczyć? Trzymamy kciuki.

Linie dużych prędkości mają obecnie m.in. Francja, Niemcy, Hiszpania, Włochy, Belgia, Wielka Brytania, Holandia, Japonia, Korea, Chiny, Tajwan, Turcja. Budują je: Grecja, Szwecja, Portugalia, Iran, a także Argentyna.

Planowane są m.in. w Austrii, Słowacji, na Węgrzech, Czechach, Rosji, Rumuni, Maroku, Arabii Saudyjskiej, Brazylii, Indiach i Stanach Zjednoczonych. Polska nie chce stać w tyle. Tyle tylko, że u nas prace idą opornie. Pierwsze plany realizowanego obecnie programu budowy systemu kolei dużych prędkości powstały jeszcze w latach 90. ubiegłego wieku.

PKP nie bez wstydu przyznaje, że polska sieć kolejowa należy do najbardziej zacofanych technicznie w Europie. Cechuje ją duża niespójność wynikająca z tego, że w swoim kształcie pochodzi z XIX wieku, a więc z okresu rozbiorów. Także gęstość jej sieci jest najniższa spośród państw Europy Środkowej. Nic więc dziwnego, że podróżowanie koleją do szybkich ani komfortowych nie należy.

Według europejskich standardów podróż do miasta stołecznego z największych aglomeracji oddalonych w promieniu około 300 kilometrów od Warszawy powinna trwać najwyżej 90 minut. Jak jeździ się autostradami, wie każdy. Samoloty są szybkie, ale dojazd na lotnisko i odprawa już nie. Według kolei zapewnienie dobrej komunikacji jest możliwe tylko po wybudowaniu sieci kolei dużych prędkości.

Do Olkusza przyjechali już przedstawiciele PKP Polskich Linii Kolejowych. Przedstawili plany. Do wyboru są cztery warianty przebiegu trasy z Warszawy na południe kraju. Jeden z nich zakłada przebieg linii w okolicach Olkusza, gdzie byłaby zlokalizowana stacja. Linią przez Olkusz pociągi jeździłyby z prędkością 300 kilometrów na godzinę. Stąd pociągi z Warszawy kierowałyby się albo prosto do Krakowa, albo do Katowic. Nie dojeżdżałyby do największej stacji w regionie, czyli Trzebini.

Pozostałe warianty, tzw. śląskie, w chwili rozpoczęcia budowy byłyby przestarzałe. Zakładają bowiem prędkość 160-200 km na godzinę. – Jak już modernizować kolej to z rozmachem – przekonują Paulina Kocot i Piotr Michno, studenci z Olkusza.

Co na to parlamentarzyści

Jacek Osuch z Olkusza, poseł Prawa i Sprawiedliwości:
Będę lobbował na rzecz powstania w okolicach miasta nowej nitki CMK, która łączyłaby Śląsk i Małopolskę z Warszawą. Dla mieszkańców regionu olkuskiego byłaby to prawdziwa rewolucja. Obecnie pociąg do Katowic jedzie 80 minut, mógłby 12. Do Krakowa nie ma kolejowego połączenia.

Andrzej Ryszka z Olkusza, poseł Platformy Obywatelskiej:
Projekt Kolei Dużych Prędkości to inwestycja niezbędna dla Polski oraz całego regionu. Z drugiej strony patrząc realnie, jest to zadanie na wiele lat. Z pewnością dołożę wszelkich starań, aby w projekcie tym zostało uwzględnione nasze miasto.

Gazeta Krakowska
autor: Małgorzata Gleń

Ten wpis został opublikowany w kategorii Informacje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.