Z Oświęcimia do Katowic nie dojedziesz koleją

Oświęcimianie już nie dojadą do Katowic koleją. Przewozy Regionalne w niedzielę zlikwidowały wszystkie połączenia na tej trasie. W zamian za to uruchomiły pięć kursów autobusowych. Taka sytuacja potrwa co najmniej do 28 lutego przyszłego roku. Co potem, tego nie wiadomo.

Zlikwidowane połączenie to efekt braku porozumienia pomiędzy Śląskimi Przewozami Regionalnymi a Urzędem Marszałkowskim Województwa Śląskiego. Przewoźnik nie otrzymał dotacji na utrzymanie kilku linii kolejowych i szukając oszczędności, zrezygnował z nierentownej linii Oświęcim-Katowice.

Od niedzieli pasażerowie podróżujący na tej trasie mogą korzystać z kolejowej komunikacji autobusowej. Autobusy odjeżdżają sprzed dworca PKP o godzinach 5.35, 6.35, 8.35, 12.35 i 14.35. Z Katowic do Oświęcimia wyruszają z placu św. Andrzeja o 6.45, 8.45, 10.45, 12.45, 14.45 oraz 15.45. Na szczęście w autobusach honorowane są bilety kolejowe. Podróżni mogą również kupić bilet u konduktora. Na zmianie przewoźnika nie tracą.

– Obowiązują bilety jak na trasie kolejowej – wyjaśnia Dariusz Bajor, rzecznik Śląskich Przewozów Regionalnych. – Bilet normalny na tej trasie, która po szynach wynosi 33 kilometry, kosztuje 8 złotych.

Oświęcimski PKS na tej samej trasie ma tylko jeden kurs o godzinie 6.25. U tego przewoźnika bilet kosztuje 7 złotych.

– Za chwilę, to już niczym nie wydostaniemy się z Oświęcimia – denerwuje się oświęcimianka Beata Bąk. – Koleżanka dojeżdża codziennie do pracy w Katowicach tym autobusem, ale nie ma jak wrócić wieczorem. Mąż musi po nią jechać.

Śląskie Przewozy Regionalne nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa.

– Mamy podpisaną umowę z przewoźnikiem do 28 lutego 2011 roku – mówi rzecznik Śląskich Przewozów Regionalnych Dariusz Bajor. – Co będzie po tym terminie, trudno powiedzieć. Rozkłady jazdy korygujemy 1 marca, 1 czerwca i 1 września.

Przyznaje, że w całym regionie obsługiwanym przez Śląskie Przewozy Regionalne to druga komunikacja zastępcza.

Od lutego podobne rozwiązanie funkcjonuje na trasie Żywiec-Sucha Beskidzka. Czy kolej zaoszczędziła na tych zmianach, czy nadal traci, to pozostaje zagadką.

– To, ile nas kosztuje utrzymanie komunikacji zastępczej i opłacenie konduktora, jest tajemnicą handlową – mówi rzecznik Dariusz Bajor.

Oświęcimianom nie pozostaje nic innego, jak czekać do lutego z nadzieją, że przewozy na tej trasie nie znikną całkiem z komunikacyjnej mapy i będą mogli bez przeszkód dojeżdżać do pracy w Katowicach.

Gazeta Krakowska
autor: Monika Pawłowska

Ten wpis został opublikowany w kategorii Informacje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.